![]() |
Autor: something.from.nancy |
Jesień jeżozwierza
Jestem wielbicielką prozy Alaina Mabanckou od pierwszej pozycji, która ukazała się na polskim rynku wydawniczym. Ta miłość do powieści kongijskiego autora trwa nieprzerwanie i jak do tej pory nic nie zdołało jej ostudzić. Kiedy zatem ujrzałam w zapowiedziach wydawniczych „Zwierzenia jeżozwierza” w mym oku pojawił się błysk a w sercu żądza. Przeczucie mnie nie myliło – pisarz po raz kolejny, nie zostawiając czasu na jakikolwiek opór, wciągnął mnie w nurt swoich szalonych fantazji.
Oto na afrykańskim pustkowiu, nad którym samotnie króluje ogromny baobab i gdzie słychać jedynie szelest wiatru przemykającego wśród jego liści i szum przepływającej niedaleko rwącej rzeki, siedzi skulony i wyraźnie zdenerwowany jeżozwierz. Jeśli się bardziej wsłuchać, okaże się, że to dzikie stworzenie przemawia zrozumiałym dla nas językiem i z przejęciem o czymś rozprawia, a stare drzewo wydaje się jego wywodom przysłuchiwać.
Oto na afrykańskim pustkowiu, nad którym samotnie króluje ogromny baobab i gdzie słychać jedynie szelest wiatru przemykającego wśród jego liści i szum przepływającej niedaleko rwącej rzeki, siedzi skulony i wyraźnie zdenerwowany jeżozwierz. Jeśli się bardziej wsłuchać, okaże się, że to dzikie stworzenie przemawia zrozumiałym dla nas językiem i z przejęciem o czymś rozprawia, a stare drzewo wydaje się jego wywodom przysłuchiwać.