środa, 5 grudnia 2018

Afonso Cruz „Dokąd odchodzą parasolki”


Afonso Cruz, Dokąd odchodzą parasolki, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Credit Line: Mark Atwood
„Równowaga absurdalnie/ moralnie/ estetycznie niezrównoważona”[1].
„Serce człowieka nie jest wyłącznie w jego piersi, znajduje się też w osobach, które kocha, wewnątrz rodziny, wewnątrz przyjaciół. Jego krew nie płynie wyłącznie w jego ciele”[2]. 

Mówi się, by nie oceniać książki po okładce. Po tytule też się nie powinno, ale przemawiający do wyobraźni obraz lub słowa mogą skutecznie kusić by po tę właśnie konkretną książkę sięgnąć i chcieć zapoznać się z jej zawartością. To przypadek powieści Afonso Cruza. Nie wiem czy każdy czytelnik, którego uwiódł tajemniczy tytuł będzie usatysfakcjonowany ale jestem pewna, że wielu, podobnie jak ja, natychmiast po zanurzeniu się w magicznym świecie opowieści zostanie w nim uwięzionych…

czwartek, 29 listopada 2018

Antonio Tabucchi "Dla Isabel. Mandala"

                                                             Oczyszczenie

„(…) śmierć jest zakrętem na drodze, umrzeć, to tylko tyle, co być niewidzialnym”[1].
 
The Bubble Magician by Taro Taylor
Książka „Dla Isabel. Mandala” została po raz pierwszy wydana już po śmierci pisarza. Pisana przez wiele lat, odkładana przez wiele kolejnych nie doczekała się jego decyzji o publikacji. Mimo to była gotowa, z dedykacją i wstępem:

„Prywatne obsesje, osobiste żale, które czas tłumi, lecz ich nie odmienia, niczym woda w rzece wygładzająca kamyki, dziwaczne fantazje i brak poczucia rzeczywistości: oto główne powody tej książki”[2]. 

wtorek, 20 listopada 2018

Fiona Mitchell „Pokój służącej”

Merlion by Huang Chen-Wei
 Taki wspaniały świat?!

„Większość apartamentów w Singapurze jest wyposażona w schron bombowy, taki jak ten, który miałam w mieszkaniu. Sypia w nim wiele pomocy domowych, żadna jednak na to nie narzekała”[1].

Singapur – miasto-państwo położone na Półwyspie Malajskim; jedno z najmniejszych a zarazem najgęściej zaludnionych  państw świata. Miasto Lwa – jego nazwa to zlepek dwóch sanskryckich słów simha (lew) i pura (miasto) – jest wspaniale rozwiniętym, nowoczesnym i bogatym miastem a Singapurczycy żyją na wyjątkowo wysokim poziomie. Rodowici Singapurczycy. Znacznie gorzej powodzi się napływowej sile roboczej. 

piątek, 16 listopada 2018

Wenguang Huang „Strażnik trumny: Opowieść o mojej rodzinie”

Wenguang Huang,  Strażnik trumny, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Mural w grobowcu Dahuting. Źródło: Wikipedia
                     Wiatr zmian

„Jeśli kto rodzicom swym usługuje aż po sił swych całkowite zużycie […] To choćby o nim mówiono, że nie pobierał nauk, powiem jednak, iż postępuje przecież jak ten kogo uczono”[1].

Kobietom w Chinach zasadniczo nigdy nie było łatwo. Konfucjanizm wyznaczając ścieżki hierarchii i posłuszeństwa postawił kobietę na samym końcu piramidy ważności. Podlegała najpierw ojcu, braciom, potem małżonkowi i wreszcie synom, stała własnością mężczyzn. Taoizm ze swoim yin – żeńskim pierwiastkiem będącym symbolem bierności i ciemności oraz  męskim yang – oznaką aktywności i jasności wcale tej sytuacji nie poprawił. Każdy kij ma jednak dwa końce… 

Chiński kult przodków zakorzeniony równie mocno jak konfucjańskie zasady wymagał szczególnej dbałości o dobro zmarłych antenatów – od ich szczęśliwego życia w zaświatach zależało dobro żyjących. Miejsce pochówku było wybierane starannie przez specjalistów feng shui a sam pogrzeb, poza ślubem, był najważniejszym dniem w życiu człowieka. Wierzono, że bliscy sobie zmarli, tak jak za życia, po śmierci powinni zostać połączeni. Komunistyczna ideologia chciała zetrzeć w proch wszystkie dotychczasowe wierzenia i kulturowe dokonania – stare zwyczaje jako wyraz ciemnoty i zabobonu zostały zakazane; cmentarze stały się jedynie ziemią, która powinna zostać wykorzystana na uprawy, a ciała zmarłych miały być kremowane. Jak jednak wytłumaczyć starej nieuczonej kobiecie, że zakaz Przewodniczącego Mao, o którym właściwie nie wie nic, uniemożliwia jej połączenie ze zmarłym wcześniej małżonkiem, a ona – spalona – nie ma żadnych szans na życie po śmierci? 

piątek, 9 listopada 2018

Alejandro Palomas "O matko!"

Greg "That Chair, in the Morning"
   Kilka świateł i wiele cieni

Zapożyczyłam tytuł tekstu od bohaterów książki hiszpańskiego pisarza Alejandra Palomasa.  Powiedzonko to weszło na stałe do języka barcelońskiej rodziny jako określenie czegoś nie do końca satysfakcjonującego mającego jednakowoż parę plusów. Takie też są moje wrażenia po przeczytaniu książki. Niby mi się podobała, z drugiej jednak strony zawiodła moje oczekiwania. I sama nie wiem…

Sylwester w Barcelonie. Żadna tam wielka impreza, małe rodzinne spotkanie organizowane corocznie od kilku lat – matka, jej brat i troje dorosłych dzieci – które nigdy do końca nie spełniło oczekiwań żadnej z zainteresowanych osób. Wyczekiwane przez wszystkich z nadzieją i niepokojem zarazem; obawą przed tym, co znów może zepsuć ten radosny w założeniu dzień. Ta jedna noc rozciąga się w relacji narratora w szereg historii ukazujących życie członków  jego rodziny. Każdy z nich to odrębny mikroświat, który jednak połączony jest nierozerwalnymi więzami ze sobą nawzajem a przede wszystkim z matką, bo to ona jest główną bohaterką powieści i filarem rodziny. 

piątek, 3 sierpnia 2018

Yei Theodora Ozaki „Wojownicy dawnej Japonii”

"Clering water at Horikawa" by Utagawa Kuniyoshi
        Randka z samurajem

                                       Na marginesie… Marginesowi

Wiosenne wiśnie,
Kwiaty pomarańczy latem,
Jesienne chryzantemy,
Zmieszana wśród nich
Na każdą jednako padnie rosa*.


W letni upalny dzień siedzieliśmy na ławeczce w cieniu olbrzymich platanów. Porywisty wiatr co chwilę przynosił orzeźwiającą mgiełkę z pobliskiej fontanny. Z okładki spoglądał na nas budzący lęk samuraj pędzla Utagawy Kuniyoshiego. Ekspresyjna poza, przerysowany grymas na twarzy i skierowana ku nam broń świadczyły o jego wojowniczej i nieulękłej naturze. Co mi tam – pomyślałam –  skoro dałam radę Toyotomiemu Hideyoshi, to poradzę sobie z innym buńczucznym samurajem. 

Yei Theodora Ozaki (1871– 1932) była jedną z prekursorek przekładów japońskich baśni i opowiadań na język angielski. Pani Ozaki była córką arystokraty Ozakiego, jednego z pierwszych Japończyków, którzy przybyli by studiować na Zachodzie, i Bathią Catheriną Morrison, córką jego nauczyciela. Po rozwodzie rodziców Yei pozostawała początkowo pod opieką matki i dopiero jako nastolatka pojechała do ojca, do Japonii, która ją zauroczyła. Wkrótce jednak opuściła dom ojcowski, bowiem nie chciała się zgodzić na zaaranżowane małżeństwo. Przez lata zarabiała na utrzymanie zatrudniając się na stanowisku nauczycielki i sekretarki. W tym czasie wielokrotnie podróżowała między Japonią i Europą i… korespondowała z japońskim politykiem Yukio Ozaki, za którego potem (1904) – mimo zbieżności nazwisk nie było między nimi więzów krwi – wyszła za mąż. Rok wcześniej wydała pierwszą książkę „The Japanese Fairy Book” (1903). 

środa, 1 sierpnia 2018

James Marlon "Księga nocnych kobiet"

Mumbett by Susan Anne Livingston Ridley Sedgwick (1788–1867)
Credit Line: Wikimedia Commons
Między zemstą a wolnością
 
"Jak czarnuch umie czytać, to umie planować, choćby to była minuta do przodu. Coś jeszcze ci powiem o czytaniu. Widzisz to? Za każdym razem jak to otwierasz, jesteś wolna. Wolność jest tutaj i nikt nie będzie wiedział, żeś wolna, tylko ty".*

Jamajka, cząstka Karaibów, których historia – jak mawiał Gabriel García Márquez – jest wypełniona magią.  Można tę wypowiedź potraktować jako przenośnię czy też wyjaśnienie własnego sposobu widzenia świata przez kolumbijskiego pisarza, ale ona tam naprawdę jest. Nie jako cudowna rzeczywistość wabiąca oczy Europejczyków bujną przyrodą. To mroczna magia przywieziona na wyspę, która stała się dla nich piekłem, przez czarnoskórych niewolników. Jej cień przetrwał w religiach synkretycznych, których twórcy połączyli chrześcijańską wiarę z rytuałami afrykańskich przodków. Chyba najbardziej znany jest ruch Rastafari ale to nie jedyna grupa wyznaniowa na Jamajce czerpiąca z wierzeń plemiennych. Podczas mojej ostatniej literackiej wizyty na tej wyspie Kei Miller „Ostatnia Kobieta-Wyrocznia” miałam okazję spotkać przedstawicielkę grupy wyznaniowej Jamaican Revival. Jej historia to czasy współczesne, lecz niestety przyznać trzeba, że choć zmieniło się tak wiele, to pewne schematy funkcjonują nadal.