czwartek, 22 lutego 2018

Jakub Małecki "Rdza"

Credit Line: StooMathiesen
             Kręgi życia

Historia lubi się powtarzać a życie zatacza kręgi, które rozchodzą się coraz dalej od centrum; niekiedy biegną równolegle, czasem się przecinają lub nakładają na siebie. Takie kręgi zataczają w powieści Jakuba Małeckiego „Rdza” losy bohaterów. Przyznam, że ilekroć o nich myślę, to nie mogę zdecydować czy bardziej przypominają mi wodne wiry czy też Uroborosa połykającego własny ogon. Niewątpliwie każdy koniec staje się początkiem nowego, choć to „nowe” ma tendencje do powtórek a rozchodzące się fale zagarniają coraz to nowe osoby wciągając je w wir wydarzeń. Trudno mi też rozstrzygnąć czy jest to bardziej książka o podobieństwach ludzkich losów czy też o marzeniach, które każdy snuje, lecz których spełnienie nierzadko przychodzi za  wcześnie lub za późno. Skoro jednak tyle we mnie rozterek to znaczy, że jest w powieści siła, która zmusza czytelnika do pozostania z jej treścią na dłużej – jego przygoda z nią nie kończy się po zamknięciu ostatniej karty. Śmiem twierdzić, że to cechy bardzo dobrej prozy.

piątek, 26 stycznia 2018

Martín Solares „Nie przysyłajcie kwiatów”

Godło Meksyku. Źródło: Wikipedia
         Meksyk noir

Ojczyzna Azteków pławiła się w krwi ofiar składanych na ołtarzach Huitzilopochtli, który rodził się ze wschodem i umierał wraz z zachodem słońca. Wierzono, że aby następnego dnia mógł znów pojawić się na niebie potrzebował ludzkiej krwi i serc. Aztekowie prowadzili więc tzw. „kwietne wojny” by zdobyć odpowiednią ilość jeńców, których uśmiercano w wielkich świątyniach by Bóg Słońce mógł zmartwychwstać. 

Historia Azteków jest być może krwawa i przerażająca, ale pokryta patyną czasu i udekorowana budzącymi do dziś zachwyt dziełami sztuki może budzić fascynację. Jeśli jednak dać do ręki wojownikom kałasznikowy i kazać im uśmiercać coraz większą ilość mniej lub bardziej przypadkowych osób staje się tylko odrażająca. Meksyk spływał krwią niejeden raz, ale chyba w rozgrywających się tam obecnie scenach przemocy na próżno szukać sensu i usprawiedliwienia a swym okrucieństwem biją one na głowę dokonania wojowniczych Azteków. Takiego Meksyku nie zobaczy na własne oczy żaden turysta spragniony zetknięcia się ze śladami dawnej indiańskiej kultury, czy zanurzenia w barwnym świecie odmiennych obyczajów. Chyba że stanie się przypadkowym świadkiem, lub co gorsza ofiarą, zbrodni. To tę ciemną stronę meksykańskiej rzeczywistości przedstawia w swojej powieści Martín Solares. 

środa, 20 grudnia 2017

Diego Vargas Gaete „Chrząszcze na wyginięciu”

Diego Vargas Gaete, Chrząszcze na wyginięciu, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Ceroglossus chilensis. Credit Line: Chris_C_M
      Chrząszcze i wilki

„Może więc cisnąć do pralki tylko cztery kilogramy ubrań, czyli kilka par dżinsów, dwa swetry, pościel, bieliznę, którą wybiera za każdym razem, gdy zapowiada się jakaś romantyczna noc, i przy odrobinie szczęścia swoją ulubioną czarną spódnicę”[1].

Przyznam, że mocno mnie zafascynowały techniki prania Silvany Kunz, pani doktor biochemii, potomkini niemieckich emigrantów w Chile. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że zamiast prania ma się w perspektywie upojny wieczór z narzeczonym, wrzucanie do pralki wszystkiego, co pod ręką, jest ryzykowne. Nie tylko ze względu na nadmierne obciążenie urządzenia, lecz także z uwagi na efekt końcowy takiego prania. Tego się już niestety nie dowiedziałam, bo w wyniku awarii pralki doszło do zwarcia i pani doktor została porażona prądem. Wstrząs spowodował, że duch Silvany zaczął miotać się pomiędzy przeszłością i przyszłością wpadając od czasu do czasu w zupełnie iluzoryczne przestrzenie, w których królowały potężne araukarie i owady. Nie tylko tytułowe chrząszcze, bo nie brak tam również koników polnych, motyli, mrówek i pszczół.

poniedziałek, 27 listopada 2017

Daša Drnić „Sonnenschein”

Dzieci, które doczekały wyzwolenia obozu w Oświęcimu
     Skradzione życia

Od czasu zakończenia II wojny światowej minęło 72 lata – szmat czasu. Im dalej w przyszłość tym bardziej zacierają się jej ślady; odchodzą pokolenia, które osobiście były świadkami czasów grozy; teraźniejszość i przyszłość wydaje się być bardziej absorbująca dla kolejnych generacji. Jednak nie dla wszystkich wojenny koszmar się skończył, wciąż żyją ludzie, dla których tamte czasy to nie tylko bolesne wspomnienia, lecz wciąż żywa teraźniejszość. Tysiące zrabowanych w celu germanizacji dzieci pochodzących z okupowanych przez hitlerowców krajów wciąż poszukuje swojej tożsamości, lub żyje w nieświadomości co do swoich prawdziwych korzeni. 

środa, 15 listopada 2017

Pyun Hye-Young „Popiół i czerwień”

Pyun Hye-Young, Popiół i czerwień, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Flames.  Credit Line: Richard Thomas
     Ludzie jak szczury

Najpierw był Herbert Wells z powieścią o szczęśliwej utopii „Ludzie jak bogowie”, potem ten sam tytuł nadał swojej trylogii Siergiej Sniegow. Ludzkość w epoce rozumu eksplorująca obce światy, nawiązująca międzyplanetarne sojusze, rozwiązująca wszystkie konflikty pokojowo… piękna baśń jakże daleka od rzeczywistości. Zupełnie inną wizję ukazuje w swojej surrealistycznej powieści koreańska pisarka Pyun Hye-Young – ludzkość przypomina tu raczej kolonię szczurów.

Bezimienny mężczyzna pracuje w oddziale firmy produkującej pestycydy. Centrala tej firmy mieści się w innym kraju i tam właśnie zostaje delegowany bohater powieści. Nie wiadomo dlaczego został wybrany właśnie on, nie wyróżnia się bowiem niczym szczególnym, nie należy do wybijających się pracowników. To tzw. szary przeciętniak, który na dodatek posiada szczątkową znajomość języka kraju, do którego wyjeżdża. Jego przeniesienie jest zagadką nie tylko dla współpracowników, lecz również dla niego samego.

środa, 8 listopada 2017

Hakan Günday „Mało”

Istanbul. Credit Line: Steve Evans
        Splątane ścieżki

„»Mało« – po turecku »az« – to takie maleńkie słowo. Tylko A i Z. Tylko dwie litery. Między nimi mieści się jednak ogromny alfabet. I napisano  w nim dziesiątki tysięcy słów i setki tysięcy zdań*”.

Derdâ

Ile może wiedzieć o życiu jedenastoletnia dziewczynka? Co prawda spędziła kilka lat w szkole, nauczyła się czytać i liczyć. O życiu i świecie zewnętrznym nie mówił jej nikt. Niewiele też można dowiedzieć się na ten temat siedząc w zamkniętym pokoju. Bez znaczenia wydaje się być fakt, że najpierw był to pokój na zapadłej tureckiej wsi, a potem w Londynie. Cztery nagie ściany nie szepczą, nie ostrzegają przed niebezpieczeństwami. Nagle odzyskana wolność i przestrzeń wokół być może upaja, ale nie podpowiada jak poruszać się wśród ludzi, jak żyć w wielkim, obcym mieście bez znajomości języka i jego zwyczajów.

wtorek, 31 października 2017

Anna Achmatowa "Wiersze"

Anna Achmatowa, Wiersze, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Kopia pomnika Sokołowa w Berlinie fot. Tilman Hart Źródło: Wikipedia
Dziewczyna ze spiżu

Mój sobowtór marmurowy,
Zwalony pod starym klonem,
Twarz oddał zwierciadłu wody
Wsłuchany w szelesty zielone [1].

Anna Achmatowa, wielka rosyjska poetka, opisywała stojący w ukochanym Carskim Siole pomnik dziewczyny z pękniętym dzbanem stworzony przez rosyjskiego artystę Pawła Sokołowa. Niekiedy widziała w nim rywalkę – przedmiot zachwytu Puszkina, innym razem utożsamiała się z pełną zadumy i smutku postacią pochyloną nad pękniętym naczyniem. Być może przeczuwała, że w przyszłości i jej przyjdzie zgiąć się z rozpaczą nad tyloma utraconymi bezpowrotnie przyjaciółmi, przyglądać się ze smutkiem jak wśród kamieni niknie strumień beztroskiego życia. Carskosielska trzpiotka i kokietka została wystawiona na ciężką próbę, wydawałoby się ponad siły wiotkiego dziewczęcia. A jednak okazała się równie twarda jak spiżowy pomnik Sokołowa – dumna i niezłomna w swoich przekonaniach i postępkach.