środa, 11 stycznia 2017

Eshkol Nevo „Samotne miłości”

Eshkol Nevo, Samotne miłości, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Tukan na księżycu
Wykorzystano zdjęcia: Francisco Martins i Andrew Newberry
                Lost solos

„Naim słyszał już o »zagubionych samotnikach«, »lost solos«  – pojedynczych przedstawicielach danego gatunku, ptakach, które nieoczekiwanie można zaobserwować daleko od stałej trasy ich wędrówek, daleko od stada, na kontynencie, na którym w ogóle nie powinno ich być. Jakby coś popsuło się w ich wewnętrznym systemie nawigacji albo może doszło do mutacji genetycznej – różni naukowcy różnie wyjaśniają to wyjątkowe zjawisko, ale żadna teoria nie doczekała się ostatecznej weryfikacji”[1]. 

Bohaterowie powieści izraelskiego pisarza są właśnie takimi zagubionymi samotnikami, którzy trafili do miejsc, do których absolutnie nie przystają. Niektórzy wybrali Izrael na kraj swojego przeznaczenia, bo wydawało im się, że tam gdzie sięgają ich korzenie jest ich miejsce. Inni, choć urodzeni na izraelskiej ziemi, jakby wypadli z gniazda i nie potrafili go odszukać. Każdy z nich próbuje odnaleźć się w zastanej rzeczywistości na wiele sposobów, ale mimo uporczywych starań by przynależeć do jakiejś grupy wciąż czują się wyobcowani i straszliwie samotni. 

sobota, 7 stycznia 2017

Jorge Franco „Dzika bestia”

Jorge Franco, Dzika bestia, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Credit Line: Michelle Riggen-Ransom i Hedy Barakelstein
                        Świat Izoldy

Małe księżniczki nie mają lekko, o, nie… Szczególnie jeśli żyją w drugiej połowie XX wieku w kolumbijskim Medellín. Mogą co prawda dostać niemal wszystko co im się zamarzy ale też są tak ściśle chronione, że ich swoboda jest ograniczona niemal do zera. Mieszkają w wielkich zamkach otoczonych wysokim murem, poza który mają dostęp tylko wybrane osoby. Same księżniczki mogą opuszczać zapewniającą im bezpieczeństwo warownię tylko w towarzystwie rodziców i ochroniarzy przy oficjalnych okazjach. Muszą też oczywiście pamiętać o tym, czego księżniczkom nie wypada. A nie wypada im mnóstwo rzeczy: nie mogą chodzić do szkoły i pobierają nauki w domu, nie wolno im grać melodii Beatlesów, nosić czerwonych spódniczek mini, tańczyć i bawić się z rówieśnikami… Cóż zatem pozostaje energicznym i pełnym temperamentu księżniczkom? Bunt i ucieczka do świata fantazji. Świata, w którym w zamkowym lesie pląsają almiraje – króliki-jednorożce z arabskich baśni – które są towarzyszami zabaw i pomysłowymi fryzjerami tworzącymi z ułożonych nobliwie włosów księżniczek pełne barwnych kwiatów i fantazyjnych splotów konstrukcje. Tylko wtedy na ustach małych księżniczek błąka się uśmiech a w oczach lśnią skry szczęścia. To świat Izoldy.

piątek, 30 grudnia 2016

Maria Hawranek i Szymon Opryszek „Tańczymy już tylko w Zaduszki"

"Old Woman" by Rafael Troya (1845-1920).  Źródło: Wikimedia
„Na peryferiach czasu, przestrzeni i stereotypów”[1].

Nie wszędzie Dzień Zaduszny kojarzy się z pełną zadumy melancholią i smutkiem. W wielu krajach Ameryki Łacińskiej jest to święto pełne śpiewu i tańca, dzień radości, w którym żywi mają okazję ponownie obcować z duchami swoich bliskich. Mała ekwadorska wioska La Ciénaga właśnie w Zaduszki zaczyna tętnić życiem, nagle roi się w niej od ludzi, którzy przyjeżdżają w odwiedziny do zmarłych pochowanych na tamtejszym cmentarzu. Na co dzień po wiosce przechadza się jedynie wiatr i kilkunastu starszych ludzi, którzy postanowili oczekiwać na śmierć w miejscu, w którym się narodzili. Umierają wraz ze swoją wioską, o świetności której świadczy już tylko rozległy cmentarz. Rojną i gwarną niegdyś miejscowość opuścili mieszkańcy, bo długotrwała susza spowodowała, że żyzne i urodzajne ziemie zamieniły się w pustynię, na której nie da się żyć.

„Otilia tańczy tylko w Zaduszki. Wtedy zakłada czarną spódnicę i czerwoną lub błękitną bluzkę. Albo sukienkę, którą uszyła jej córka, krawcowa. Otilia Eulalia Quimi Avelino niebawem skończy siedemdziesiąt pięć lat”[2]. 

Do wizyty w miejscach podobnych do tej ekwadorskiej wioski zapraszają autorzy reportaży z Ameryki Łacińskiej: Maria Hawranek i Szymon Opryszek. Wędrowali po obszarach leżących z daleka od głównego nurtu życia, docierali do miejsc zapomnianych przez ludzi i historię. 

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Miljenko Jergović "Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki"

Miljenko Jergović, Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
„A Gypsy Girl” by George Elgar Hicks (1824–1914)
Źródło: Wikimedia
           Wytańczona śmierć

„Tylko nienawiść między ludźmi poznaje się bez słowa. Wszystko inne może być oszustwem albo mylnym wrażeniem; gdy chodzi o wszystko inne, ludzie muszą się dobrze znać, żeby ocenić cudze uczucia, tylko o nienawiści się wie, że jest prawdziwa, autentyczna, nawet jeśli nie zna się tych, którzy się nienawidzą”[1].

Trzynastoletnia Srda wyśpiewywała piosenki przemykając między stojącymi na światłach na jednym z zagrzebskich skrzyżowań samochodami. Dokonując tanecznych ewolucji wyciągała ręce po pieniądze. Jedni się śmiali, inni klęli i z przerażeniem patrzyli jak prześlizguje się tuż obok maski ich samochodu. Na próżno starali się usunąć ją stamtąd policjanci – szybka i zwinna, jak błyskawica wymykała się z ich rąk tak samo, jak sprzed kół ruszających aut. Wrosła w otoczenie i stała się niemal symbolem miasta – pierwszy raz pojawiła się na tym skrzyżowaniu w wieku około sześciu lat i odtąd można ją tam było spotkać każdego dnia. Wszyscy ją znali choć nikt nie wiedział kim naprawdę była roztańczona dziewczynka: Romką, Mołdawianką a może Ukrainką? Kiedy w majową noc 2005 roku ktoś w okrutny sposób odebrał jej życie zabrała tajemnicę swego pochodzenia ze sobą.


wtorek, 6 grudnia 2016

Mikołaj Golachowski „Czochrałem antarktycznego słonia”

A wszystko te focze oczy...

„A wszystko podszyte jest jednym z moich ulubionych dźwięków – szeptem lodu. Woda wokół pełna jest małych odłamków, które co chwila pękają i bez przerwy uwalniają uwięzione bąbelki powietrza. Towarzyszy temu nieustanny szelest. Antarktyka przemawia do nas bardzo głośną ciszą”[1]. 

Mikołaj Golachowski, Czochrałem antarktycznego słonia, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Słonie morskie. Credit Line: David Cook

piątek, 2 grudnia 2016

Orlando Figes "Taniec Nataszy"

Orlando Figes, Taniec Nataszy, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Ilustracja do powieści Tołstoja "Wojna i pokój"
Źródło: Wikimedia
Moskwa - Petersburg - Moskwa
czyli tam i z powrotem

„Książę Andrzej należał do najlepszych tancerzy swego czasu. Natasza tańczyła wspaniale. Jej nóżki w atłasowych, balowych trzewiczkach szybko i lekko, jakby niezależnie od niej, czyniły, co trzeba, a jej twarz jaśniała zachwytem szczęścia”[1].

„Natasza zrzuciła z ramion chusteczkę, zabiegła drogę wujaszkowi, ujęła się pod boki, poruszyła ramionami i przystanęła. Gdzie, jak i kiedy ta hrabianeczka wychowana przez Francuzkę-emigrantkę wchłonęła w siebie z owego rosyjskiego powietrza, którym oddychała, tyle tego ducha, skąd wzięła te gesty taneczne, które pas de châle dawno powinny były wyprzeć? Lecz duch i gesty były te same, nie do naśladowania, niemożliwe do wyuczenia się, rosyjskie…”[2].


Dwie sceny, dwa tańce tak od siebie odmienne, jedna kobieta i… jedna Rosja. I chociaż to ten pierwszy – walc tańczony przez Nataszę i księcia Bołkońskiego wywołuje żywsze bicie niewieścich serc oglądających filmowe adaptacje powieści, to właśnie ten drugi, »ludowy«, stał się punktem wyjścia do pracy Orlando Figesa o dziejach kultury rosyjskiej. 

czwartek, 24 listopada 2016

Scholastique Mukosonga "Maria Panna Nilu"

    Zanim popłynie milion łez 

Scholastique Mukosonga, Maria Panna Nilu, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Credit Line: Kwibuka Rwanda (cropped)
Rwanda, Kraj tysiąca wzgórz… zieleń, wulkany, górskie goryle, jeziora, rzeki… perła zanurzona wśród gór...aż oczy bolą patrzeć. Rwanda, miejsce jednego z największych ludobójstw ubiegłego wieku – w 1994 roku wymordowano tam ok. miliona osób.