![]() |
Olga Boznańska "Dziewczynka z chryzantemami" 1894 r. |
Samotna w tłumie
Obrazy Olgi Boznańskiej – mroczne tło i poszarzałe postacie, które się z niego wyłaniają jak duchy – jakby przesączały się z innego wymiaru. Albo wręcz przeciwnie – wtapiają się w tło, zanikają. Gdzieniegdzie tylko pojawia się jakaś jasna plama, która przyciąga wzrok. Okazuje się jednak, że moje wrażenia są mylne, bo jak pisze Angelika Kuźniak – autorka biografii Olgi Boznańskiej:
„(…) uznanie Boznańskiej za malarkę »szarości« jest nieporozumieniem. Najnowsze badania konserwatorskie, między innymi ściągnięcie pociemniałego werniksu, pokazują, że poszczególne pociągnięcia pędzla na obrazach Boznańskiej to mieszanki kilkudziesięciu różnych barw”[1].
Cóż… niewątpliwie ma rację, niemniej jednak wrażenie woskowych postaci na ziemistoszarym tle tkwi we mnie bez względu na tę wiedzę. Właściwie niewiele potrafię napisać o obrazach Olgi Boznańskiej. Mnie osobiście, największa chyba polska portrecistka kojarzy się przede wszystkim z obrazami dzieci. Pewnie dlatego, że te akurat są mi najbardziej znane, jako że tematyka dzieci w sztuce od dawna mnie fascynuje. Niemniej jednak nie jestem pewna czy sięgnęłabym po biografię malarki – doczekała się ich kilku – gdyby nie przykuło mego wzroku czarno-białe zdjęcie artystki z białym psiakiem w ramionach na okładce tej najnowszej, autorstwa Angeliki Kuźniak i intrygujące „non finito” w tytule. Musiałam się dowiedzieć, co zacz.
Cóż… niewątpliwie ma rację, niemniej jednak wrażenie woskowych postaci na ziemistoszarym tle tkwi we mnie bez względu na tę wiedzę. Właściwie niewiele potrafię napisać o obrazach Olgi Boznańskiej. Mnie osobiście, największa chyba polska portrecistka kojarzy się przede wszystkim z obrazami dzieci. Pewnie dlatego, że te akurat są mi najbardziej znane, jako że tematyka dzieci w sztuce od dawna mnie fascynuje. Niemniej jednak nie jestem pewna czy sięgnęłabym po biografię malarki – doczekała się ich kilku – gdyby nie przykuło mego wzroku czarno-białe zdjęcie artystki z białym psiakiem w ramionach na okładce tej najnowszej, autorstwa Angeliki Kuźniak i intrygujące „non finito” w tytule. Musiałam się dowiedzieć, co zacz.
![]() |
Olga Boznańska "Dziewczynka ze słonecznikami" 1891r. |
Dzięki lekturze mogłam nieco bliżej przyjrzeć się sylwetce Boznańskiej, nie tylko jako malarki, lecz również człowieka. A była ona, co tu dużo mówić, osobą naprawdę nietuzinkową. Miała całą masę drobnych dziwactw, wielkie serce, które wykorzystywały rzesze różnych cwaniaków wyłudzających od niej ostatnie grosze i ogromną pasję twórczą. Wydawałoby się, że dziwactwa i wybuchowy charakter powinny były odstręczać od niej ludzi. Nic bardziej mylnego, wokół niej wręcz kłębiły się tłumy znajomych, z których wielu było oddanymi i wiernymi przyjaciółmi. Nigdy jednak nie udało się jej, z różnych względów, nawiązać tej najważniejszej trwałej relacji z drugim człowiekiem. Zapewne dlatego czuła się samotna pośród grona przyjaciół i często ogarniała ją melancholia.
![]() |
Olga Boznańska "Autoportret" |
Dzięki tej lekturze Boznańska, znana dotąd jedynie z kilkunastu obrazów, stała mi się bliższa. Zapewne też od tej pory będę starała się spojrzeć na jej obrazy nieco inaczej. No i zrozumiałam to „non finito” w tytule.
„(…) czego nie widać, nie istnieje. Oko ludzkie nie penetruje półcienia. Ani Boznańska, ani Velázquez nie malują więc tego, co pogrążone jest w ciemności. Zatem non finito. Dzieło – wedle ówczesnych (a nawet dużo późniejszych) zasad nieukończone. Ale to nie znaczy, że niepełne”[2].
![]() |
Angelika Kuźniak„Boznańska. Non finito” |
- - -
[1] Angelika Kuźniak, „Boznańska. Non finito”, Wydawnictwo Literackie, 2019, s. 84.
[2] Tamże, s. 40.
[1] Angelika Kuźniak, „Boznańska. Non finito”, Wydawnictwo Literackie, 2019, s. 84.
[2] Tamże, s. 40.
Och, i ta "Dziewczynka z chryzantemami".
OdpowiedzUsuńNon finito popieram. I od razu przychodzą mi na myśl te oszczędne do granic możliwości japońskie obrazy, gdzie nawet większość tego, co dobrze widoczne dla oka, nie jest oddana, a nic im nie brakuje :-).
Tak tak, tego porównania też nie zabrakło jeśli chodzi o sztukę Boznańskiej. ;-)
Usuń