![]() |
"Orfeusz" Agnolo Bronzino (1503–1572) Źródło: Wikimedia |
„Przybyły z zewnątrz czasu i przestrzeni”[1].
Rodziłem się, a przez okno
Przejeżdżał wolant jak tchnienie.
[…]
Trochę mej duszy pomknęło
Po szynie niebieskiej w niebo.
Inne jej trochę przywarło
Do skrawka papieru na wietrze
I potknąwszy się o kamień
Tłumiło swój żar uwięziony...
Jules Supervielle, „Montevideo” z tomu „Gravitations”, 1925
tłum. z francuskiego Zbigniew Bieńkowski
Rodziłem się, a przez okno
Przejeżdżał wolant jak tchnienie.
[…]
Trochę mej duszy pomknęło
Po szynie niebieskiej w niebo.
Inne jej trochę przywarło
Do skrawka papieru na wietrze
I potknąwszy się o kamień
Tłumiło swój żar uwięziony...
Jules Supervielle, „Montevideo” z tomu „Gravitations”, 1925
tłum. z francuskiego Zbigniew Bieńkowski
Tak pisał o sobie francuski pisarz urodzony w Montevideo, którego los związał na stałe nie tylko z dwoma ojczyznami – Urugwajem i Francją – lecz także z przemierzanym wielokrotnie oceanem. Przyznam, że sięgnęłam po jego opowiadania skuszona miejscem urodzenia – bzik iberoamerykański, na którego rady nie ma. Chociaż nie znalazłam w jego utworach latynoamerykańskiego realizmu magicznego, to stworzone przez niego fantastyczne światy wciągnęły mnie bez reszty i zanim zamknęłam ostatnią kartę wiedziałam, że choć trudno będzie obecnie zdobyć wydane przed laty w Polsce pozycje, to nie będzie to moje ostatnie z nim spotkanie.