Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura iberoamerykańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura iberoamerykańska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 października 2019

Federico Andahazi „Księga zakazanych rozkoszy”

Czytać, nie czytać...

Andahazi, Księga zakazanych rozkoszy, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
"Wielka odaliska" Jean Auguste Dominique Ingres. Źródło: Wikipedia
„Czytanie nie powinno być postrzegane jako intelektualna przyjemność ani tym bardziej jako rozrywka (…). Czytanie jest świętym dziełem, zarezerwowanym dla tych, którzy potrafią interpretować Pismo Święte i szerzyć je wśród maluczkich”[1]. 

wtorek, 19 lutego 2019

Guillermo Arriaga „Dziki”

Arriaga, Dziki, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Credit Line: Steven Vacher
Ludzie i wilki
„Oszukał go i schwytał w potrzask. Starł się z nim o wapiti. Zasłużył na zwycięstwo. Walczył z nim minuta po minucie, metr za metrem. Ale czy zwyciężyć oznaczało zabić?”[1].

Kilka historii splecionych w jedną całość a w każdej z nich przemoc i śmierć. Ludzie i wilki. Człowiek przeciwko człowiekowi, człowiek kontra wilk. Który z tych światów jest bardziej nasączony okrucieństwem? W kim tkwi prawdziwa bestia? 

środa, 1 sierpnia 2018

James Marlon "Księga nocnych kobiet"

Mumbett by Susan Anne Livingston Ridley Sedgwick (1788–1867)
Credit Line: Wikimedia Commons
Między zemstą a wolnością
 
"Jak czarnuch umie czytać, to umie planować, choćby to była minuta do przodu. Coś jeszcze ci powiem o czytaniu. Widzisz to? Za każdym razem jak to otwierasz, jesteś wolna. Wolność jest tutaj i nikt nie będzie wiedział, żeś wolna, tylko ty".*

Jamajka, cząstka Karaibów, których historia – jak mawiał Gabriel García Márquez – jest wypełniona magią.  Można tę wypowiedź potraktować jako przenośnię czy też wyjaśnienie własnego sposobu widzenia świata przez kolumbijskiego pisarza, ale ona tam naprawdę jest. Nie jako cudowna rzeczywistość wabiąca oczy Europejczyków bujną przyrodą. To mroczna magia przywieziona na wyspę, która stała się dla nich piekłem, przez czarnoskórych niewolników. Jej cień przetrwał w religiach synkretycznych, których twórcy połączyli chrześcijańską wiarę z rytuałami afrykańskich przodków. Chyba najbardziej znany jest ruch Rastafari ale to nie jedyna grupa wyznaniowa na Jamajce czerpiąca z wierzeń plemiennych. Podczas mojej ostatniej literackiej wizyty na tej wyspie Kei Miller „Ostatnia Kobieta-Wyrocznia” miałam okazję spotkać przedstawicielkę grupy wyznaniowej Jamaican Revival. Jej historia to czasy współczesne, lecz niestety przyznać trzeba, że choć zmieniło się tak wiele, to pewne schematy funkcjonują nadal.

wtorek, 17 lipca 2018

Tomás González „Trudne światło”

Było sobie życie...
Tomas Gonzalez,Trudne światło, okres ochronny na czarownice, carmaniola
Credit Line: Bernd Thaller "Sun Breaks through the Clouds"
To jest miejsce najniższe. W każdy z kamieni
                                             uderza woda
i każde z nich, kamień i woda, płyną razem,
tworząc ową formę, która nie ma imienia,
bo właśnie tam kończą się słowa”*. 

Często narzekamy, że nasze życie nie układa się tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Łatwo zapominamy o tym, co pięknego nas w życiu spotkało gdy tylko nadchodzi trudny okres. A przecież bywają w nim chwile nie tylko mroczne, ale i jaśniejące szczęściem i radością. Warto o nich pamiętać w chwilach zwątpienia, bo pomagają przetrwać, czerpać siły do walki z przeciwnościami i podtrzymują w nas wiarę w sens istnienia. Tylko śmierć stanowi granicę, która unieważnia wszystko.

piątek, 26 stycznia 2018

Martín Solares „Nie przysyłajcie kwiatów”

Godło Meksyku. Źródło: Wikipedia
         Meksyk noir

Ojczyzna Azteków pławiła się w krwi ofiar składanych na ołtarzach Huitzilopochtli, który rodził się ze wschodem i umierał wraz z zachodem słońca. Wierzono, że aby następnego dnia mógł znów pojawić się na niebie potrzebował ludzkiej krwi i serc. Aztekowie prowadzili więc tzw. „kwietne wojny” by zdobyć odpowiednią ilość jeńców, których uśmiercano w wielkich świątyniach by Bóg Słońce mógł zmartwychwstać. 

Historia Azteków jest być może krwawa i przerażająca, ale pokryta patyną czasu i udekorowana budzącymi do dziś zachwyt dziełami sztuki może budzić fascynację. Jeśli jednak dać do ręki wojownikom kałasznikowy i kazać im uśmiercać coraz większą ilość mniej lub bardziej przypadkowych osób staje się tylko odrażająca. Meksyk spływał krwią niejeden raz, ale chyba w rozgrywających się tam obecnie scenach przemocy na próżno szukać sensu i usprawiedliwienia a swym okrucieństwem biją one na głowę dokonania wojowniczych Azteków. Takiego Meksyku nie zobaczy na własne oczy żaden turysta spragniony zetknięcia się ze śladami dawnej indiańskiej kultury, czy zanurzenia w barwnym świecie odmiennych obyczajów. Chyba że stanie się przypadkowym świadkiem, lub co gorsza ofiarą, zbrodni. To tę ciemną stronę meksykańskiej rzeczywistości przedstawia w swojej powieści Martín Solares. 

środa, 20 grudnia 2017

Diego Vargas Gaete „Chrząszcze na wyginięciu”

Diego Vargas Gaete, Chrząszcze na wyginięciu, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Ceroglossus chilensis. Credit Line: Chris_C_M
      Chrząszcze i wilki

„Może więc cisnąć do pralki tylko cztery kilogramy ubrań, czyli kilka par dżinsów, dwa swetry, pościel, bieliznę, którą wybiera za każdym razem, gdy zapowiada się jakaś romantyczna noc, i przy odrobinie szczęścia swoją ulubioną czarną spódnicę”[1].

Przyznam, że mocno mnie zafascynowały techniki prania Silvany Kunz, pani doktor biochemii, potomkini niemieckich emigrantów w Chile. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że zamiast prania ma się w perspektywie upojny wieczór z narzeczonym, wrzucanie do pralki wszystkiego, co pod ręką, jest ryzykowne. Nie tylko ze względu na nadmierne obciążenie urządzenia, lecz także z uwagi na efekt końcowy takiego prania. Tego się już niestety nie dowiedziałam, bo w wyniku awarii pralki doszło do zwarcia i pani doktor została porażona prądem. Wstrząs spowodował, że duch Silvany zaczął miotać się pomiędzy przeszłością i przyszłością wpadając od czasu do czasu w zupełnie iluzoryczne przestrzenie, w których królowały potężne araukarie i owady. Nie tylko tytułowe chrząszcze, bo nie brak tam również koników polnych, motyli, mrówek i pszczół.

wtorek, 10 października 2017

Elena Poniatowska „Jedyna w swoim rodzaju”

Portrait of Lupe Marin by Diego Rivera.  Źródło: Wikiart
                   Kobiety Diego Rivery

„Meksyk malowany przez Diega to Meksyk sprzedawczyń kalii, handlarek owiniętych w chusty, dzieci chowanych na ulicy, śniadej skóry i bosych stóp, Meksyk 2250 metrów wysokości nad poziomem morza, najczystszego powietrza, wulkanów, natury, bo w jego sercu, trzewiach, oczach kipią i wrą Indianie. Obok niego Lupe jest ledwie cudowną drobinką, która wrzaskiem i ciosami pięści domaga się uwagi, choć gdyby on chciał ją wymazać, znikłaby w jednej chwili”[1]. 

Sama o sobie mówiła, że jest tą jedną jedyną, niepowtarzalną… Wielkie było ego Gauadelupe Marin, drugiej żony meksykańskiego malarza i muralisty Diego Rivery, żony poety i eseisty Jorge Cuesty, muzy i modelki Juana Soriano. Zapewne większe od niej samej chociaż podobno odznaczała się niezwykłym wzrostem. Swojemu drugiemu mężowi, Jorge Cueście, w napadzie złości, zarzucała, że znany jest tylko dzięki niej, bo była wcześniej żoną Diego Rivery. Nawet napisaną przez siebie książkę, notabene zawierającą stek oszczerstw i plotek na temat artystycznego światka i jej znajomych, wydała pod tytułem „La Única” („Jedyna”). Chyba nigdy nawet nie powstała w jej głowie myśl, że ona sama zdobyła popularność dzięki malarzowi, że to dzięki niemu miała okazję zaistnieć wśród artystycznego świata. Zaistnieć i żyć na odpowiednio wysokiej stopie, bo dobroduszny Rivera nigdy niczego jej i swoim dzieciom, nie odmawiał. 

wtorek, 3 października 2017

Claudia Piñeiro „Czwartkowe wdowy”

Credit Line: Nuno Curado
          Bez znieczulenia

„My się zamykamy czy zamykamy tych na zewnątrz, żeby nie mogli wejść?”[1].

Caludia Piñeiro to argentyńska pisarka, dziennikarka, scenarzystka filmowa i dramatopisarka. Początkowo pisała powieści dla dzieci i młodzieży. Na poważnie zajęła się pisaniem dopiero po roku 2000. Jej pierwsza „dorosła” powieść pt. „Czwartkowe wdowy” w 2005 roku zdobyła literacką nagrodę  Clarin. Kolejne powieści „Betibu” i „Tuya” doczekały się ekranizacji; w 2010 roku za nietłumaczoną na język polski powieść „Las grietas de Jara” otrzymała prestiżową nagrodę im. Sorany Juany Inés de la Cruz, która przyznawana jest za wybitne osiągnięcia literackie kobietom tworzącym w języku hiszpańskim. Rozpisuję się nieco szerzej, bo czuję się winna, że mimo mojego uwielbienia dla Latynosów Piñeiro jakoś mi umknęła a przecież to pisarka z pokolenia McOndo i Cracka.  Określenie „kryminał” czy „thriller” skutecznie mnie zniechęciło, bo mimo że czasem sięgam po tego typu literaturę, to jednak nie jestem jej wielbicielką. Jednak określenie „Czwartkowych wdów” jako powieści kryminalnej to daleko idące uproszczenie, bo przede wszystkim to jednak – w moim mniemaniu – powieść społeczno-obyczajowa. Jest, co prawda, mroczna zagadka, która trzyma w napięciu, ale  to jej tło jest tym, co skutecznie przyciąga uwagę.

wtorek, 8 sierpnia 2017

Kei Miller „Ostatnia Kobieta-Wyrocznia”

Kei Miller, Ostatnia Kobieta-Wyrocznia, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Credit Line: JeanneMenjoulet
                       Tęczowa kolonia

W każdym sezonie urlopowym, gdy wielu z nas wyrusza do miejsc dalekich, zamieszkanych przez ludzi częstokroć odbierających świat zupełnie odmiennie, w gazetach, w witrynach portali podróżniczych pojawiają się informacje dotyczące zwyczajów i zapatrywań ludzi z tych rejonów. Dociekliwy podróżnik wyczyta na co powinien się nastawić, czego oczekiwać a czego unikać. Mniej dociekliwy, za to bardziej zadufany w sobie, który uważa, że nie obowiązują go żadne rygory, może sobie napytać biedy lub co najmniej spotkać się z ostracyzmem tubylców. Podobnie sytuacja może się rozwinąć, gdy ktoś z zupełnie odmiennej kultury spróbuje przenieść swoje szczególne zachowania na grunt europejski. Taka historia przydarzyła się pewnej mieszkance Jamajki, członkini specyficznej grupy wyznaniowej określanej jako Odrodzeńcy (Jamaican Revival), która próbowała na ulicach Londynu wykonywać rytualne tańce i wykrzykiwać przekazane jej przez Boga ostrzeżenia. Nikt nie poznał się na  jej przepowiedniach, nikt nie dał wiary przestrogom. Uznano ją za psychicznie chorą i zamknięto w szpitalu jako przyczynę choroby podając... jamajskie pochodzenie. 

czwartek, 20 kwietnia 2017

Jorge Luis Borges "Złoto tygrysów"

         Złoty zmierzch

Borges, Złoto tygrysów, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Credit Line: Steve Evans
Z biegiem lat opuszczały mnie
Wszystkie piękne kolory;
Teraz pozostało mi już tylko
Zamglone światło, cień nieprzenikniony
I pierwotny blask złota.
O zachody, o tygrysy, o błyski
Z mitycznych i epickich opowieści,
O złoto stokroć szlachetniejsze, twoje włosy,
Których pragną te oto dłonie[1].

Wiersz „Złoto tygrysów” zamyka zbiór wierszy i krótkich tekstów prozą wydanych pod tym tytułem w 1972. Poeta miał wtedy ponad siedemdziesiąt lat, utracił całkowicie wzrok i przeżywał ostatnią, i chyba największą, miłość swego życia, którą była Maria Kodama. Wydaje się, że to jej włosy – w naturze kruczoczarne – w przysłoniętym żółtą poświatą widzeniu przywołuje Borges. 

piątek, 14 kwietnia 2017

Juan José Saer „Śledztwo”

Juan Jose Saer, Śledztwo, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
"Europa i Byk" Gustave Moreau (1826-1898)
Źródło: Wikimedia
Dopływami Parany

„(…)biały byk z rogami w kształcie półksiężyca, uprowadziwszy ją najpierw z plaży Tyru czy Sydonu, (…) udając najpierw łagodność, aby ją ośmielić, potem, kiedy już siadła na jego muskularnym grzbiecie, porwał ją i uprowadził drogą morską aż na Kretę i zgwałcił pod platanem, co skłoniło bogów do złożenia obietnicy, niespełnionej jak tyle innych, że platan nigdy nie zrzuci liści; biały byk, który sam też był bogiem, sprytnym, ukrytym i jawnym jednocześnie, ani okrutnym, ani wielkodusznym, z jedną połową swej istoty pozostającą w cieniu, a drugą w pełnym słońcu, nieuznającym prawa innego jak własne gwałtowne pragnienie…”[1]. 

Mit o porwaniu Europy krąży w głowie komisarza Morvana nie tylko dlatego, że pochodzi z jego ulubionej książki z dzieciństwa, którą podarował mu ojciec. Sprawca zbrodni, którego od dłuższego czasu próbuje znaleźć przypomina podstępnego boga, który najpierw zwodzi swoje ofiary ukazując im niewinną twarz a dopiero kiedy obdarzą go całkowitym zaufaniem atakuje i zabija. W dość paskudny sposób zresztą. Żeby jednak nie przesadzać z podobieństwami, wybranki mordercy nie słyną z urody i wdzięku jak tyryjska królewna – są nimi paryskie staruszki.

wtorek, 21 lutego 2017

Gabriel García Márquez „Jesień patriarchy”

Marquez, Jesień patriarchy, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
"The Maypole" Francisco Goya (1746–1828). Źródło: Wikimedia
      Śmiech kontra groza

„Pod koniec tygodnia sępy wdarły się przez balkony pałacu prezydenckiego, uderzeniami dziobów rozszarpały oczka drucianych siatek w oknach, skrzydłami poruszyły czas zastały wewnątrz i w poniedziałek o świecie miasto zostało przebudzone z wiekowego letargu ciepłym i świeżym podmuchem wielkiego zmarłego i zgniłej wielkości”[1].

Śmierć znalazła matuzalemowego tyrana i nagle puściły okowy, które utrzymywały jaki taki ład. Szaleństwo ogarnęło wszystko: ludzie z gminu biegający po prezydenckich pokojach; kury i krowy spacerujące po pałacowych korytarzach i balkonach; paralitycy i trędowaci w różanym ogrodzie;  wszystko to kłębi się, przemieszcza, rozpierzcha i ponownie grupuje. Totalna anarchia. 

wtorek, 24 stycznia 2017

Julio Ramón Ribeyro „Słowo niemowy”

Julio Ramón Ribeyro, Słowo niemowy, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Rącznik. Credit Line: Lies Van Rompaey
       Ludzie jak rośliny

„Jesteśmy jak rącznik, ta dzika roślina kiełkująca i pleniąca się w najgorszych i najbardziej stromych miejscach. Popatrzcie, jak rośnie na wydmach, na żwirowiskach, w wyschniętych rowach, na rozkopanych terenach po budowach, na wysypiskach. Nikogo o nic nie prosi, potrzebuje tylko trochę przestrzeni do życia. Słońce i sól przynoszona przez wiatr od morza nie znają dla niej litości, depczą ją ludzie i rozjeżdżają traktory, a rącznik wciąż rośnie, pleni się, żywi kamieniami i śmieciem. Dlatego mówię, że my jesteśmy jak ta roślina, my, ludzie z ludu”[1]. 

To fragment jednego z opowiadań peruwiańskiego pisarza Julio Ramona Ribeyro, ale tę charakterystykę można odnieść do większości bohaterów pojawiających się na kartach jego książek.  To ludziom z nizin społecznych poświęcił większą część swojej twórczości i dlatego też, gdy postanowił wydać łącznie wszystkie publikowane wcześniej zbiory opowiadań, nadał im wspólny tytuł: „Słowo niemowy”, bo jak pisał do swojego wydawcy:

sobota, 7 stycznia 2017

Jorge Franco „Dzika bestia”

Jorge Franco, Dzika bestia, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Credit Line: Michelle Riggen-Ransom i Hedy Barakelstein
                        Świat Izoldy

Małe księżniczki nie mają lekko, o, nie… Szczególnie jeśli żyją w drugiej połowie XX wieku w kolumbijskim Medellín. Mogą co prawda dostać niemal wszystko co im się zamarzy ale też są tak ściśle chronione, że ich swoboda jest ograniczona niemal do zera. Mieszkają w wielkich zamkach otoczonych wysokim murem, poza który mają dostęp tylko wybrane osoby. Same księżniczki mogą opuszczać zapewniającą im bezpieczeństwo warownię tylko w towarzystwie rodziców i ochroniarzy przy oficjalnych okazjach. Muszą też oczywiście pamiętać o tym, czego księżniczkom nie wypada. A nie wypada im mnóstwo rzeczy: nie mogą chodzić do szkoły i pobierają nauki w domu, nie wolno im grać melodii Beatlesów, nosić czerwonych spódniczek mini, tańczyć i bawić się z rówieśnikami… Cóż zatem pozostaje energicznym i pełnym temperamentu księżniczkom? Bunt i ucieczka do świata fantazji. Świata, w którym w zamkowym lesie pląsają almiraje – króliki-jednorożce z arabskich baśni – które są towarzyszami zabaw i pomysłowymi fryzjerami tworzącymi z ułożonych nobliwie włosów księżniczek pełne barwnych kwiatów i fantazyjnych splotów konstrukcje. Tylko wtedy na ustach małych księżniczek błąka się uśmiech a w oczach lśnią skry szczęścia. To świat Izoldy.

środa, 31 sierpnia 2016

Jorge Luis Borges "Alef"

Jorge Luis Borges, Alef, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Jorge Luís Borges 1951 by Grete Stern (1904-1999) Źródło: Wikipedia
   Przez fantastyczne labirynty Borgesa

„To jemu, Borgesowi, to wszystko się zdarza. Ja spaceruję po Buenos Aires, zatrzymuję się, być może machinalnie, aby spojrzeć na łuk sieni, na jakąś bramę. O Borgesie dowiaduję się z korespondencji i widuję jego nazwisko wśród kandydatów na profesorów lub w słowniku biograficznym. Lubię klepsydry, mapy, osiemnastowieczną czcionkę, etymologię, smak kawy i prozę Stevensona; on podziela te upodobania, ale w sposób próżny, zmieniający je w atrybuty aktora. (…) Ja żyję, jakoś sobie żyję, ażeby Borges mógł snuć swoją literaturę, i ta literatura jest moim usprawiedliwieniem. (…) Spinoza uważał, że wszystkie rzeczy chcą przetrwać w swoim jestestwie; kamień wiecznie chce być kamieniem, a tygrys tygrysem. Ja muszę pozostać w Borgesie, nie w sobie (o ile jestem kimś), chociaż odnajduję się mniej w jego książkach niż w książkach wielu innych czy w pracowitym szarpaniu strun gitary. Przed laty usiłowałem uwolnić się od niego i przeszedłem od mitologii przedmieścia do gier z czasem i nieskończonością, ale te gry są teraz własnością Borgesa i będę musiał wymyślić sobie coś innego. Tak więc moje życie jest ucieczką i tracę wszystko, i wszystko należy do niepamięci - albo do niego. Nie wiem, który z nas dwóch pisze tę stronicę”[1].

Argentyński pisarz, eseista i poeta Jorge Luis Borges to jedna z ikon literatury. Jego twórczość i on sam –  jako wybitnie nietuzinkowa postać –  wywarł ogromny wpływ na rozwój literatury i stał się inspiracją dla wielu twórców. To on stanowił prototyp ślepego bibliotekarza w „Imieniu róży” Umberto Eco, Borges i jego opowiadania, szczególnie „Alef”, stały się impulsem dla powstanie powieści Tomása Eloya Martíneza „Tango w Buenos Aires” a marokański pisarz Ben Tahar Jelloun złożył mu swoisty hołd w „Dziecku piasku”. Te przykłady zapewne można by mnożyć i ułożyć z nich długą wyliczankę, podobną tym, w których lubował się argentyński pisarz.

sobota, 18 czerwca 2016

Adriana Lisboa "Symfonia w bieli"

Adriana Lisboa,Symfonia w bieli, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
"Symfonia w bieli nr 1: dziewczyna w bieli", 1862.
James McNeill Whistler (1834-1903) Źródło: Wikimedia

                  Mrok za białą zasłoną

„On znał obraz na pamięć. Tło było swego rodzaju ciężką zasłoną, białą. Skóra na podłodze (wyglądała na wilka albo niedźwiedzia, otwarta paszcza i białe zęby, i wzniesiony w górę pysk) pod niewidocznymi stopami dziewczyny. Bukiecik kwiatów leżący na skórze. I dziewczyna z zamyśloną miną, twarz wyłaniała się znieruchomiała spomiędzy obramowania ciemnych włosów. Blada. Ręce niemal tak białe jak długa suknia. Usta ledwie odrobinę pomalowane. Delikatny biały kwiat w lewej ręce”[1].

Tak opisywał obraz Whistlera „Symfonia w bieli” Tomàs, jeden z bohaterów powieści Adriany Lisboa zatytułowanej podobnie jak malarskie dzieło. Obraz ten utkwił w pamięci Tomasa nie tylko z powodu jego upodobania do sztuki tego artysty, ale przede wszystkim dlatego, że kiedy pierwszy raz ujrzał swoją wielką miłość Marię Inês, jej widok przywołał w jego umyśle właśnie kompozycję Whistlera. 

Maria Inês to „Dziewczyna, którą pamięć zawsze ubierała w biel i w młodość. Przede wszystkim. Przed niemal wszystkim. Prawie przede wszystkim”[2].

Nie bez powodu cytuję te właśnie fragmenty, bowiem oddają niezwykłą poetyckość i siłę wyrazu powieści brazylijskiej pisarki. Plastyczność ukazywanych obrazów, nasycenie przekonującymi emocjami i melodyjność fraz to niewątpliwie ogromne jej zalety.  

wtorek, 7 czerwca 2016

Jô Soares „Xangô z Baker Street”

Soares, Xango z Baker Street, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Źródło: Wikimedia
Temida w spodniach 

Nie należę do grona zagorzałych wielbicieli Sherlocka Holmesa, niemniej jednak nazwa Baker Street natychmiast przywodzi mi na myśl detektywa wszechczasów. Zdziwił mnie więc tajemniczy, niebudzący żadnych skojarzeń z Wielką Brytanią Xangô, który miałby zamieszkiwać pod tym samym adresem. Okazuje się, że Xangô to bóstwo z panteonu brazylijskiego condomblé a dziedziną, za którą odpowiada jest sprawiedliwość. Ot, taka brazylijska Temida w męskiej postaci, której atrybutami zamiast wagi są błyskawica, grzmot i ogień. I wszystko staje się jasne. W końcu, jako bóstwo, Xangô może manifestować swoją obecność wszędzie tam, gdzie ma ochotę i wolę. Przecież do Brazylii przywędrował z czarnoskórymi niewolnikami  z Afryki więc skoki przez ocean mu niestraszne. Kto mu zabroni?!

A kto zabroni autorowi puszczenia wodzy wyobraźni i pozwolenia jej by w jednym czasie przeniosła (a może raczej poniosła?) kilka bardzo znanych w Europie XIX wieku postaci do serca ówczesnej Brazylii – Rio de Janeiro?! Tym bardziej, że ukazany w ten sposób wycinek historii wydaje się być, mimo komicznych akcentów, bardzo, bardzo autentyczny i przekonujący.
 

wtorek, 14 lipca 2015

Octavio Paz "Wciąż te same widzenia"


Octavio Paz, Wciąż te same widzenia, poezje, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Octavio Paz Źródło: Wikipedia
Podpatrywanie Paza

Octavio Paz – poeta i eseista meksykański, laureat Literackiej Nagrody Nobla w 1990 roku. W Polsce potraktowany nieco po macoszemu jeśli chodzi o twórczość poetycką – wydano tylko kilka miniaturowych tomików będących wyborem jego wierszy; pojedyncze poematy pojawiały się w różnych antologiach.  Wszystko to stare książki z lat dziewięćdziesiątych, wydane chyba w bardzo niewielkim nakładzie, bo w przeciwieństwie do sztandarowych zbiorów esejów: „Labirynt samotności”, o którym mówi się, że nie wiadomo czy jest najbardziej wnikliwą analizą psychiki Meksykanina, czy też Meksykanie postanowili utożsamić się  z zawartymi w niej tezami, „Podwójny płomień” – eseje o istocie miłości, czy też „Podpatrywanie Indii”, są prawie niedostępne.  

W porównaniu do twórczości eseistycznej, która mimo kunsztownego języka jest przystępna i przejrzysta, poezje Paza wydały mi się niezwykle hermetyczne. Nie bez znaczenia jest zapewne fakt, że miałam do czynienia z wyborem, w którym zawarto utwory z różnych okresów i niestety pojawiają się tam bez żadnych odnośników, chociażby w postaci dat. To istotne w przypadku poety, który swoje wiersze traktował jak pamiętnik, w którym utrwalał to, co w danej chwili wydawało mu się istotne.  Poezja zaś była punktem wyjścia do twórczości eseistycznej. I tak koło się zamyka a czytelnik staje oko w oko z tajemnicą, którą trudno mu samodzielnie rozwikłać. Zawsze jednak warto próbować –  sama próba niesie ze sobą moc emocji i wzruszeń, bo Paz  był mistrzem słowa.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Juan Gabriel Vásquez „Reputacje”

Juan Gabriel  Vásquez, Reputacje, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Ricardo Rendón Bravo
Źródło: Wikipedia
„Żądło zanurzone w miodzie”[1].

Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, że wszelkiego rodzaju media mają ogromny wpływ na nas i nasze życie. Nie myślę tylko o wszechobecnej i coraz bardziej agresywnej reklamie. Ani nawet o bezwzględnych paparazzich wdzierających się w prywatność znanych ludzi, gotowych niszczyć cudze życie dla taniej sensacji. Tak wiele dzieje się wokół nas i tak mało jest rzeczy, które możemy zweryfikować osobiście – bo nawet gdybyśmy mogli ich dotknąć, zabraknie nam wiedzy, by je właściwie ocenić. Informacje o świecie, które kształtują nasze postrzeganie i nastawienia, docierają więc do nas przefiltrowane przez medialne źródła. To ogromna i niebezpieczna siła.

Javier Mallarino, bohater nowej powieści Juana Gabriela Vásqueza – kolumbijskiego pisarza uznawanego za następcę Garcíi Márqueza – jest artystą satyrykiem, przez całe życie rysował karykatury znanych osobistości, dokumentując i komentując w ten sposób wydarzenia ze świata polityki.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Santiago Roncagliolo „Czerwony Kwiecień”

Santiago Roncagliolo, Czerwony Kwiecień, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
"The Execution of Tupac Amaru II"
Źródło: Museo Historico Regional del Cusco
 Zakątek zmarłych[1]

W XVII wieku w Peru indiański arystokrata José Gabriel Condorcanqui y Noguera, przyjął imię ostatniego inkaskiego władcy Tupaca Amaru i rozpoczął walkę z hiszpańskim najeźdźcą. Powstanie zakończyło się klęską a jego przywódcę poddano okrutnym torturom, po czym skazano na śmierć przez rozerwanie końmi. Istnieje opowieść o tym, że egzekucja się nie udała, bo konie nie dały rady inkaskiemu przywódcy, więc Hiszpanie poćwiartowali zwłoki i pochowali każdą część osobno w nieznanych miejscach. Jeden z mitów głosi, że pochowane w różnych częściach imperium inkaskiego części ciała Tupaca Amaru wciąż rosną i kiedyś się połączą, a wtedy cykl się dopełni, powróci wielki Inka i indiańskie imperium powstanie z ruin.