piątek, 18 listopada 2016

Małgorzata Czyńska "Kobiety Witkacego"

Małgorzata Czyńska, Kobiety Witkacego, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
"Autoportret" Stanisław Ignacy Witkiewicz (1885-1939)
Źródło: Wikimedia
                   Demoniczny błazen

„Ze ścian patrzy Witkacy – demon zakopiański”

Antoni Słonimski „Popiół i wiatr”


Ściany wypełnione obrazami mieściły się w mieszkaniu Tadeusza i Zofii Żeleńskich na Smolnej w Warszawie, gdzie spotykała się artystyczna i intelektualna śmietanka. Zakopiański, bo to z Zakopanem związane było życie Stanisława Ignacego Witkiewicza. Jeśli chodzi o demona… Hmm. Zależy kto patrzy i jakie szczegóły przykuwają jego uwagę. Mieszkanie Żeleńskich w tradycyjny dzień spotkań, w soboty, było otwarte. Kiedyś Witkacy wszedł do niego chyłkiem przebrany za Hucuła. Niezauważony przez nikogo wślizgnął się do toalety i czekał. Podobno odkrył go tam sam Boy-Żeleński. To nie jedyny taki żarcik Witkacego. Błazen? Niech będzie krakowskim targiem: demoniczny błazen… 



Niewątpliwie Stanisław Ignacy Witkiewicz był postacią nietuzinkową. Wszechstronnie uzdolniony był jednym z najwybitniejszych polskich twórców XX wieku. Literat, filozof, fotograf i malarz w jednym. Wielki i fascynujący artysta, mężczyzna i człowiek...  problematyczny. Zapatrzony w siebie egocentryk, który zawsze i wszędzie musiał być w centrum uwagi. Niestabilny uczuciowo i emocjonalnie, skłonny do przejaskrawiania i dramatyzowania. Wybuchowy i nadmiernie drażliwy. Niezwykle czuły na punkcie swoich własnych doznań z niewielką lub żadną zdolnością do empatii… Tak mi się jawi po lekturze książki Małgorzaty Czyńskiej „Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem”.

Małgorzata Czyńska, Kobiety Witkacego, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
"Asymetryczna Dama - Eugenia Wyszomirska"
Stanisław Ignacy Witkiewicz (1885-1939)
Nie tak dawno zwiedzałam wystawę poświęconą Witkacemu a właściwie pewnemu okresowi w jego życiu. Tytuł wystawy „Asymetryczna Dama” nawiązuje do jego znajomości z Eugenią Anną Wyszomirską, którą to właśnie Witkacy ochrzcił tym mianem i „pałał chęcią rysowania Jej Asymetrii”[1]. Być może Wyszomirska była jedną z niewielu malowanych przez niego kobiet, które nie były jednocześnie jego kochankami. Na pewno była jego muzą i przyjaciółką. Uważa się, że to jej dotyczą słowa Florestana z dramatu Witkacego „Nowe wyzwolenie”:

„Nie mogę powiedzieć, żebym się w pani kochał. W każdym razie nie jest pani częścią tła, tylko odrębnym kompleksem bardzo zawiłych kombinacji. Jest pani jako taka w mojej świadomości. To dużo, to bardzo dużo”[2].

Na wystawie można było obejrzeć kilkanaście prac artysty, trochę zdjęć, kopii listów i kartek pisanych do pani Hanki; można było pośmiać się czytając fragmenty „Regulaminu Firmy Portretowej «S. I. Witkiewicz»”, który jak wyjaśniał artysta choć ma pozory humorystyki powstał na skutek wielu przykrych doświadczeń, czemu trudno się dziwić patrząc na niektóre namalowane przez niego portrety...
 
Motto:

Klient musi być zadowolony.
Nieporozumienia wykluczone.

Regulamin wydrukowany jest w tym celu, aby oszczędzić firmie mówienia po wiele razy tych samych rzeczy. (…)

§1. (…) W ogóle firma nie zwraca wielkiej uwagi na wykonanie ubrania i akcesoriów. Kwestia tła należy tylko do firmy - żądania w tym względzie nie są uwzględniane (…).

§ 3. Wykluczona a b s o l u t n i e jest wszelka krytyka ze strony klienta. Portret może się klientowi nie podobać, ale firma nie może dopuścić do najskromniejszych nawet uwag, bez swego specjalnego upoważnienia. Gdyby firma pozwoliła sobie na ten luksus: wysłuchiwania zdań klientów, musiałaby już dawno zwariować. N a  t e n  p a r a g r a f  k ł a d z i e m y  s p e c j a l n y  n a c i s k,  b o  n a j t r u d n i e j  j e s t  w s t r z y m a ć  k l i e n t a  o d  z u p e ł n i e  z b y t e c z n y c h  w y p o w i e d z e ń  s i ę.   Portret jest przyjęty lub odrzucony - tak lub nie, bez żadnego umotywowania. Do krytyki należy również konstatowanie podobieństwa względnie niepodobieństwa; uwagi co do tła, zakrywanie ręką części narysowanej twarzy w celu dania do zrozumienia, że ta część właśnie się nie podoba, powiedzenia takie, jak: "Jestem za ładna", "Czy ja jestem taka smutna?", "To nie jestem ja", w ogóle wszystko, a to tak pod względem dodatnim, jak ujemnym. Po namyśle, ewentualnie poradzeniu się osób trzecich, klient mówi tak (lub nie) i koniec - po czym podchodzi (lub nie) do tak zwanego "okienka kasowego", to znaczy po prostu wręcza firmie umówioną sumę. Nerwy firmy ze względu na niesłychaną trudność zawodu tejże muszą być szanowane.

§ 6. Portrety kobiece z obnażonymi szyjami i ramionami są o jedną trzecią droższe. Każda ręka kosztuje jedną trzecią ceny. Co do portretów z rękami lub w całej figurze - umowy specjalne”.  Pełny tekst można znaleźć np. tutaj: Witkacy

a na zakończenie obejrzeć animowany film „Madame Tutli-Putli”, dla powstania którego inspiracją był wiersz Stanisława Ignacego Witkiewicza.

Małgorzata Czyńska, Kobiety Witkacego, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
"Portret Neny Stachurskiej" Stanisław Ignacy Witkiewicz (1885-1939)
Źródło: Wikimedia
Książka Małgorzaty Czyńskiej stała się dla mnie idealnym dopełnieniem tej wystawy. To biografia Witkacego ograniczona do jego związków z kobietami, które w życiu artysty odegrały znaczącą rolę. Oczywiście, choć autorka skupia się przede wszystkim na obrazie artysty-kochanka, nie pomija w swojej książce innych ważnych wydarzeń z życia Witkacego i jego stosunków z ludźmi w kręgu których się obracał. Na kartach książki pojawiają się Żeleńscy, Kossakowscy, Przybyszewski, Pawlikowska, Gombrowicz, Nałkowska… lepiej nie wymieniać, bo kogóż tam nie było!

Autorka opisuje dość specyficzne, bo korespondencyjne małżeństwo Witkiewicza z Niną, historię samobójstwa jego pierwszej narzeczonej Jadwigi Janczewskiej oraz wiele jego krótszych i dłuższych związków z kobietami aż do tego ostatniego z Czesławą Oknińską-Korzeniowską.

Witkacy to mężczyzna, który zawsze na podorędziu miał mnóstwo wielkich słów, którymi chętnie szafował, w momencie ich wypowiadania zapewne głęboko w nie wierzył a jednocześnie przyznawał, że… kochać nie potrafi.

„Kiedy właśnie o to chodzi, że ja mogę ręczyć zupełnie za długowieczne moje przywiązanie do Ciebie istotne, a nie mogę tylko ręczyć za uczucie erotyczne. I to, że cię kocham, jest zawsze prawdą, tylko nienawidzę Cię wtedy, jeśli stajesz się dla mnie symbolem wyrzeczenia się. Ja się mogę wyrzekać dla własnej doskonałości, ale nie mogę tego robić dla kogoś, bo go wtedy nienawidzę”[3] – pisał do swojej żony wymuszając na niej zaakceptowanie związku niewymagającego wzajemnej wierności. 

Małgorzata Czyńska, Kobiety Witkacego, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
"Portret Marii Kamińskiej" Stanisław Ignacy Witkiewicz (1885-1939)
Źródło: Wikimedia
Takie koleżeńskie małżeństwo to nie osobliwość w środowisku, w którym oboje się obracali, tyle tylko że w innych przypadkach obie strony z góry wyrażały akceptację takiego stanu rzeczy. Witkacy w każdej sytuacji żądał dla siebie pełnej wolności i nie potrafił zrozumieć kobiet, które pragnęły wyłączności. Przy czym, sam był wściekle zazdrosny i o byle spojrzenie skierowane w stronę innego mężczyzny potrafił urządzać chwilowym damom swego serca karczemne awantury. Najbardziej chyba zaskoczył mnie jego całkowity brak empatii  – nie potrafię sobie wyobrazić, że człowiek mający zdolność do współodczuwania mógł pisać do żony namawiając ją do aborcji takie słowa:

„Jest to nowy temat dodany do symfonii ponurości, która nas otacza. Jestem niespokojny o Ciebie, a jednocześnie myślę, że może Ci to (aborcja – przyp. moje) dobrze zrobi na obojętność erotyczną”[4].

A po podjęciu decyzji o dokonaniu zabiegu kochający małżonek pisze:

„Może Cię właśnie rżną i skrobią w tej chwili. Mój Boże – co bym dał, aby to widzieć!!!”[5].

Brr…

Sam oczywiście nie ustaje w podbojach, jak motyl fruwa z kwiatka na kwiatek, cierpi niepomiernie i zadaje cierpienia, za każdym razem z głębi serca wyrywając szczere przecież słowa:

„Ciebie jedną kocham na całym (!) świecie”[6].

Do żony, do aktualnej bądź byłej lub przyszłej kochanki. A im dalej w dojrzałość tym młodsze stają się ofiary jego nienasycenia, tym częściej też zdarza się, że jego zaloty spotykają się z odrzuceniem. Nie potrafi się jednak zatrzymać… Show must go on…

Małgorzata Czyńska, Kobiety Witkacego, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
"Portret kobiety" Stanisław Ignacy Witkiewicz (1885-1939)
Źródło: Wikimedia
„Od komedii do tragedii – tak mogłaby Nina myśleć o romansach męża. Albo na odwrót – od tragedii do komedii. Sprawy sercowe Stanisława Ignacego Witkiewicza nieraz przedstawiają się jak spektakle teatralne. Zresztą robienie z życia teatru to jego specjalność, uwielbia podkręcać i inscenizować nawet zwyczajne sytuacje, rozgrywać ludzi między sobą”[7]  – pisze Małgorzata Czyńska i taki mniej więcej obraz człowieka wyłania się z kart książki.

W odbiorze lektury przeszkadzały mi nieco czasowe zburzenia w przedstawianiu wydarzeń – najpierw żona, potem Asymetryczna Dama, gdzieś w środku historia małżeństwa matki i ojca Witkacego, potem samobójstwo narzeczonej… kolejne miłostki, których ram czasowych trzeba każdorazowo dociekać. Szkoda też, że zamieszczone w książce liczne fotografie czy też reprodukcje obrazów nie zawierają żadnych podpisów. Co prawda w wielu przypadkach można się domyślić co i kogo przedstawiają, ale nie zawsze, szczególnie jeśli na zdjęciu jest więcej osób. Umieszczona na końcu informacja z jakich zbiorów pochodzą jest może konieczna ze względu na prawa właścicieli, ale czytelnikowi w niczym nie pomaga.



Małgorzata Czyńska, Kobiety Witkacego, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Małgorzata Czyńska
 „Kobiety Witkacego"
- - -
[1] Małgorzata Czyńska, „Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem”, Znak, 2016, s. 20.
[2] Stanisław Ignacy Witkiewicz, „Nowe wyzwolenie”, [w:] tegoż, „Dzieła wybrane, t. IV, Dramaty, cz.1, dz. cyt., s. 349.
[3] Dz. rec.,  s. 30.
[4] Tamże, s. 128.
[5] Tamże, s. 129.
[6] Tamże, s. 247.
[7] Tamże, s. 267.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz