| "Pintura político-social" by César Leal Jiménez Źródło: Wikimedia |
Kilka plotek i garść cytatów
Nazwisko kubańskiego pisarza Joségo Lezamy Limy utknęło mi w pamięci ze względu na dość zaskakujące miano zastosowane wobec niego przez pewnego pisarza peruwiańskiego, który nazwał Kubańczyka hipopotamem z głową kolibra. Do momentu zetknięcia z książką Lezamy nie odczuwałam potrzeby potwierdzenia słuszności tego tak obrazowego, a zarazem tak złośliwego opisu, ale napotykając fragmenty jak niżej, nie mogłam się oprzeć ciekawości i rzuciłam się na poszukiwania zdjęć w Sieci - wypisz, wymaluj!
„[...] Babka wstawała i mówiła: - Dziś mam ochotę zrobić krem jajeczny, nie taki jak te, co to się jada teraz, co wyglądają jak z knajpy, a jeden z tych, co to przypominają budyń, galaretkę. [...] Pytała, który to statek przywiózł cynamon, brała go trzymając przez dłuższy czas za sam koniec i przesuwając czubkami palców po jego powierzchni, jak ktoś kto bada wiek pergaminu bez pomocy daty, którą kryje dzieło, lecz według jego grubości i śladów kłów dzika, którymi wygładzono powierzchnię. Z wanilią trwało to jeszcze dłużej; nie otwierała słoiczka ot tak, po prostu, lecz brała parę kropel na chusteczkę i potem, po upływie niezmiennego okresu czasu, który odmierzała, wąchała ponownie, póki opary upajającej esencji nie ulotniły się, a wtedy wydawała swój sąd, że esencja jest dobra i może uczestniczyć w masie ciasta jej roboty, albo wyrzucała otwarty słoiczek na trawę ogrodu...”(1).