Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zhang Xianliang. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zhang Xianliang. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 lutego 2014

Zhang Xianliang "Zielonodrzew"

Zhang Xianliang, Zielonodrzew, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Ruiny chińskiego gułagu by Cary Bass
Źródło: Wikimedia
Zgubne skutki pisania wierszy 

Dawno, dawno temu... a może jednak nie tak dawno, bo w 1957 r. 21-letni Zhang Xianliang opublikował swój pierwszy wiersz, pt. „Poemat o wietrze”. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby rzecz nie działa się w Chinach. A ponieważ były to Chiny Mao Zedonga, poemat stał się przedmiotem potępiającej krytyki i przyczyną, dla której młody Chińczyk kolejne 22 lata (!) spędził jako „burżuazyjny prawicowiec” w reedukacyjnych obozach pracy i na zesłaniu. Został zrehabilitowany już po śmierci Mao, w 1979 r., i jako wolny człowiek znowu chwycił za pióro. Gdy jego utwory zyskały uznanie, postanowił zapisać także swoje przeżycia z tamtego okresu. Miał to być cykl 9. opowieści pod wspólnym tytułem: „Notatnik materialisty”. Książka wydana w Polsce jako „Zielonodrzew” stanowi pierwszą część tego cyklu. 

Akcja powieści toczy się ok. roku 1960, kiedy to jej bohater, Zhang Yonglin, po okresie reedukacji w obozie pracy zostaje zesłany na zapadłą wieś, gdzieś na Wyżynie Lessowej, gdzie już jako „człowiek zarabiający na utrzymanie” bierze udział w tzw. zagospodarowaniu pogranicza, zakochuje się i... studiuje „Kapitał” Marksa. A może odwrotnie: studiuje „Kapitał” i zakochuje się. Mimo tego przestawienia pragnę od razu zaznaczyć, że nie jest to książka pełna dydaktycznych wstawek o wyższości socjalizmu nad kapitalizmem, ale naprawdę zajmująca powieść o życiu ludzi skazanych na niewolniczą pracę, których jedynym wiernym towarzyszem jest głód. Wiele w niej goryczy, zastanawiania się nad odczuciami i zachowaniami ludzi upodlonych do granic wytrzymałości.