piątek, 10 kwietnia 2015

Andrzej Stasiuk "Jadąc do Babadag"

Andrzej Stasiuk, Jadąc do Babadag, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Minaret w Babadag by Julian Nitzsche
Wędrówka po nowej-starej Europie
„Jadąc do Babadag” to relacje z wojaży po Polsce i małych bałkańskich państwach. To podróż zwykła i niezwykła zarazem, wędrówka w czasie i przestrzeni, przy czym czas jest w tych relacjach czymś niedookreślonym, nieuchwytnym, królową jest przestrzeń, bo jak autor pisze: oglądając zdjęcia, drobiazgi z podróży nie pamięta kiedy zostały zrobione, ale zawsze pamięta miejsca, których dotyczą. I nie są to okolice, które słyną ze swych zabytków, znane i tłumnie odwiedzane, to raczej ustronia, do których nie dociera nikt poza ich mieszkańcami; zakątki, o których mówi się, że nawet jaskółki tam zawracają.

„Bardzo możliwe, że człowiek odczuwa swoje istnienie dopiero wtedy, gdy czuje na skórze dotyk bezimiennej przestrzeni, która łączy nas z najdawniejszym czasem, ze wszystkimi umarłymi, z prehistorią, gdy umysł dopiero oddzielał się od świata i jeszcze nie zdawał sobie sprawy ze swojego sieroctwa”[1]. 

czwartek, 19 marca 2015

Ádám Bodor "Ptaki Wierchowiny. Wariacje na temat dni ostatnich"

Ádám Bodor, Ptaki Wierchowiny, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
"Thanatos" Jacek Malczewski (1854-1929)
 A imię jej… Nikita

Węgierski pisarz Ádám Bodor urodził się w Transylwanii, w Rumunii. Jako nastolatek za rozrzucanie ulotek przeciw reżimowi został skazany na dwa lata pozbawienia wolności i osadzony w jednym z najcięższych więzień. W 1982 roku wyemigrował do Węgier i do chwili obecnej mieszka w Budapeszcie. Jak sam mówi, pobyt w więzieniu miał ogromny wpływ na jego twórczość.

W Polsce zostały wydane chyba wszystkie jego najważniejsze utwory, a on sam gościł na Targach Książki w Krakowie w 2002 roku. Jego najnowsza powieść, „Ptaki Wierchowiny”, została nominowana do Literackiej Nagrody Europy Środkowej 2015. I słusznie, bo to literatura z najwyższej półki.

czwartek, 12 marca 2015

Martin Šmaus „Dziewczynko, roznieć ogieniek”

Martin Šmaus, Dziewczynko, roznieć ogieniek, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Cyganeczka. Credit Line: Steve Evans
Z Cyganami na kraj świata

Moja Cyganeczko, joj
 roznieć mi ogieniek,
 ni mały, ni wielki, joj…

 Duszę dam za ciebie.

Romowie, nazywani także Cyganami, to nieterytorialny naród pochodzenia indyjskiego, którego członkowie zamieszkują większość państw świata a w szczególności Europę, najliczniej zaś Półwysep Bałkański, Europę Wschodnią i Centralną.  Chociaż poszczególne grupy różnią się miedzy sobą, często dość znacznie, to jednak łączy ich przestrzeganie pewnych zasad romskiej kultury. 

poniedziałek, 9 marca 2015

Andrzej Stasiuk "Opowieści galicyjskie"

Andrzej Stasiuk, Opowieści galicyjskie, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Była cerkiew greckokatolicka w Czarnej
Ballada o starym i nowym

Czytelnicze ścieżki bywają niekiedy wielce kręte, zwodnicze i… zaskakujące. Do Stasiuka doprowadził mnie poświęcony temu pisarzowi wiersz Jurija Andruchowycza, pod jakże znaczącym tytułem, „More Than a Cult”, a szczególnie dwa wersy, które – sama nie wiem dlaczego – utkwiły mi w głowie:

W centrum jego Europy mieszkają Cyganie.
W ten sposób jest konsekwentnie aspołeczny[1].

I tak, w poszukiwaniu Romów sięgnęłam po Stasiuka, najpierw po „Opowieści galicyjskie”. Cygana znalazłam, co prawda, tylko jednego – Zalatywój go zwali, łatał podziurawione kalosze, jeździł bez prawa jazdy pojazdem własnej produkcji po bezdrożach, ale i tak, podobnie jak Rudy Sierżant uważam, że był jednym z najporządniejszych i najsympatyczniejszych ludzi w przedstawionym świecie.

środa, 11 lutego 2015

Jurij Andruchowycz "Piosenki dla martwego koguta"

Jurij Andruchowycz,Piosenki dla martwego koguta, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
"Martwy kogut" by Gabriël Metsue (1629–1667)
                    Za kogucim szańcem

Kiedy postanowiłam zagłębić się w literaturę naszych bliższych sąsiadów, wybrałam autorów i tytuły, od których zacznę. Ot, tak, bez zaglądania w opisy żeby było ciekawiej. A ponieważ poezja mi niestraszna i czasami lubię zagubić się w strofkach i strofach a Jurij Andruchowycz jest nie tylko pisarzem ale i poetą wybrałam sobie na pierwszy rzut jedną powieść i zbiór wierszy pt. „Piosenki dla martwego koguta”.  Tytuł wydał mi się wielce enigmatyczny i już zaczęłam się zastanawiać o czym też można śpiewać martwemu ptakowi. Mina mi nieco zrzedła, kiedy ów tomik wyciągnęłam z bibliotecznej półki –  na okładce, i owszem, kogut jest – prawdziwy, ale pierwsze, co rzuca się w oczy to szeroko rozwarte kobiece uda prezentujące wszystko to, co zazwyczaj bywa między nimi ukryte.

Podejrzewam, że obaj panowie tj. autor i rysownik Oleg Dergaczow musieli zaśmiewać się do łez ozdabiając tę niewielką książeczkę obscenicznym obrazkiem. Miał szokować, zapewne, ale nie rozumiem po co. Mnie, ta obrzydliwość – z estetycznego punktu widzenia, chociaż nie jestem wielbicielką sielankowych malowideł – raczej odstraszyła niż wzbudziła zainteresowanie. Jednak ponieważ nie należy oceniać książki po okładce, wzięłam, przytargałam do domu (ciężkie nie było) i zabrałam się do czytania. Cóż… pieśni dla martwego męskiego organu też mogą być interesujące. 

poniedziałek, 2 lutego 2015

Matsuo Bashō "Z podróżnej sakwy; Dziennik podróży do Sarashina"

Bashō, Z podróżnej sakwy, Dziennik podróży do Sarashina, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Basho by Yosa Buson (1716-1783)
Źródło: Wikimedia Commons
  Wieczny wędrowiec

Wśród stu kości i dziewięciu otworów zawiera się ONO. Tymczasem nazwijmy owo istnienie imieniem »Wiatrem Niesiony«. […] Od dawna przedkładał on nade wszystko »strofy szalone«. A w końcu zbudował na nich swoje życie”[1].

Taki oto zapis znaleźć można w dzienniku „Z podróżnej sakwy” Bashō Matsuo, którego każda chwila życia od tej pory  potwierdza tę konstatację.

Bashō to wielki japoński poeta i założyciel jedynej w swoim rodzaju szkoły haiku. I chociaż nie można określić położenia tej szkoły na mapie, bo działała tam, gdzie aktualnie znajdował się jej mistrz, to jednak odcisnęła swoje piętno na wielu twórcach i cały szereg z wpajanych przez nią wartości jest aktualnych do dziś. Bashō zaś, ma nadal nie tylko swoich wielbicieli ale i naśladowców.

 Urodził się w 1644 roku w prowincji Iga w rodzinie „samurajów bez ziemi”. Jego dziecięce imię brzmiało Kinsaku, dorosłe Munefusa. Wcześnie osierocony przez ojca został przez starszego brata oddany na służbę do rodu Tōdō i tam, wraz ze swym panem i przyjacielem Tōdō Yoshimasą rozpoczął naukę poezji haikai w szkole teimon, której twórcą był Matsunaga Teitoku (1571-1653). Po śmierci przyjaciela Munefusa wraca do rodzinnego domu, ale wkrótce zrywa z ustabilizowanym życiem, przyjmuje imię Bashō (moje śledztwo wykazało, że to dwa ideogramy, oba oznaczające słowo „banan”)  i większość czasu spędza na wędrówkach. A od czasu, gdy w 1682 roku spłonął w pożarze wybudowany przez uczniów jego domek –  „Fukagawa no an” albo „Basho’an” („Samotnia pod bananowcem”) poeta dosłownie zamieszkał w podróżach. 

czwartek, 29 stycznia 2015

Haiku


Haiku, Okres ochronny na czarownice, Carmaniola
Katsushika Hokusai (1760-1849)
Źródło: Wikimedia Commons
       Ocean w kropli wody

Antologia „Haiku” wpadła mi w oko, gdy trafiłam w Sieci na stronkę haiku.art.pl; mój wzrok przyciągnęło zarówno nazwisko tłumaczki – Agnieszki Żuławskiej-Umedy, którą zdążyłam pokochać za przekład fragmentów „Zeszytów spod poduszki” Sei Shōnagon zamieszczonych w „Estetyce japońskiej” – jak i przepiękne ilustracje Ewy Kutylak-Katamay. I… znacie to uczucie? MUSZĘ JĄ MIEĆ! – powiedziałam sobie i zdobyłam skarb. Pięknie, pięknie wydana, z obszernym, wprowadzającym czytelnika w ulotny świat haiku wstępem, z zakończeniem opowiadającym o zasadach poetyki największego japońskiego haijina – Matsuo Bashō oraz wyczerpującymi, aczkolwiek krótkimi notami o autorach strof zamieszczonych w książce.